Kobiety same w chorobie

26 lipca, 2021 Wyłączono przez Redakcja

Chcemy być silne i radzić sobie same, bo życie pokazało nam nie raz, że i tak liczyć możemy jedynie na siebie i tu wpadamy w pułapkę, którą również miałam okazję poznać i z którą od dłuższego czasu walczę. Ta pułapka to – ” ja jestem dużą dziewczynką i dam sobie radę sama” Chcę pokazać sobie i całemu światu, że można, że daje radę że jestem zdrowa silna i że cała reszta jest ok, tylko po to, by udowodnić sobie i innym że dam radę. Składam kolejne kawałki obrazu czasem na siłę i ze łzami w oczach ale nie powiem , że potrzebuję pomocy, nie powiem bo przyznam się do słabości i pozbawię się pancerza skorupki, co spowoduje, że ponownie będę odsłonięta na ciosy, ba będę musiała być komuś za coś wdzięczna, dziękować, być dla kogoś ciężarem A przecież dopiero co udało mi się wyjść spod tej zależności. I to kolejny powód nie mówienia. Kolejny i chyba najbardziej toksyczny.

Tych powodów możemy wymieniać całe mnóstwo a wszystkie zależne są od sytuacji, w której się znaleźliśmy. Niektóre jednak dotyczą niemal wszystkich sytuacji trudnych w naszym życiu, niektóre są banalne ale niektóre zabójcze dla nas i dla naszego bliskiego otoczenia. Nie bez znaczenia podkreśliłam kilkukrotnie – mówić nie wszystko i nie wszystkim ale mówić.

Dziś kiedy układam swoje życie na nowo niemal we wszystkich jego dziedzinach zachodzą zmiany doceniam ludzi, którym mogłam powiedzieć cokolwiek, wiele i wszystko. Z którymi mogłam się podzielić swoimi obawami, bólem i szczęściem. Tym, którzy nadal snują posępne scenariusze również jestem wdzięczna bo podobno – ” jeśli przestają o Tobie mówić znaczy, że umarłeś” a ja żyję a dzięki rzetelnej wiedzy moich bliskich i przyjaciół, scenariusze plotkarzy po zderzeniu z racjonalną wiedzą tracą sens. Więc warto mówić choć nie wszystko i nie wszystkim.

Pamiętam chwile, kiedy najbliższy mi człowiek, który wiedział wszystko trzymał mnie za rękę przed i po operacji. To były choć najtrudniejsze to piękne chwile mojego życia ale również chwile, kiedy mój ból był po równo podzielony na dwoje . Czy wytrwałabym gdybym cały musiała dźwignąć sama?. Co byłoby gdybym nie miała koło siebie takiej osoby? co byłoby gdybym nie mówiła?. Co byłoby gdyby w trakcie badań nie było przy mnie ludzi , którzy wiedzą wiele, którzy swoją obecnością dodali sił i wiary, co byłoby gdyby na codzień nie było przy mnie ludzi, którzy wiedzą cokolwiek? Jak udało by się żyć i napotykać po drodze scenariusze pisane obłudą plotkarzy. Mówić więc? Mówić

Być może jest wśród nas osoba, która bojąc się zranienia, wykorzystania, plotek, śmieszności, słabości … zamyka się w swoim bólu i braku zaufania odcinając się i od tego, który potrzyma za rękę w trakcie operacji i od tego, który doda sił i wiary i od tego, który ochroni rzetelną informacją w momencie ataku reżyserów. Być może jest osoba, która nie wie czy może bezpiecznie dzielić smutki iradości…. Ja wiem, ze kolejne badania na które się udaję, kolejne trudne sprawy, które się pojawiają i pojawiać będą wymagają mówienia i dzielenia. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego sami . Jeśli sami sobie wystarczamy przestajemy być potrzebni innym. W dzisiejszym świecie nie możemy sobie na to pozwolić. Mówmy więc ,słuchajmy, otaczajmy się dobrymi ludżmi, walczmy i wierzmy w wygraną